265 dni temu zdecydowałam się na szalony krok – wyruszyłam w pierwszą w swoim życiu (i oby nie ostatnią) podróż dookoła świata! Pomysł był naturalną wypadkową moich dwóch największych miłości – do podróży oraz do nowych technologii. Trip Round The World to w końcu doskonała okazja do sprawdzenia, jak technologia wi-fi radzi sobie w świecie. W 37 dni odwiedziłam 14 miast, postawiłam stopę na 3 kontynentach i przejechałam ponad 485 000 kilometrów. Szukałam firm o podobnym profilu do JustWIFI i ciekawych, innowacyjnych rozwiązań, którymi warto się zainspirować.Nie byłabym sobą, gdybym zatrzymała wszystkie zebrane informacje, ciekawostki i wspomnienia tylko dla siebie. Jeśli jesteście ciekawi jak prezentuje się bezprzewodowy Internet w innych krańcach świata, z chęcią zostanę Waszym przewodnikiem. To będzie daleki, ale i (mam nadzieję) inspirujący trip!

 WI-FI PO AZJATYCKU (Tajlandia, Kuala Lumpur, Bali)

11080975_10205518632639466_7533613795303203299_n

Chociaż Azja słynie z nowych technologii, publiczne wi-fi niczym mnie nie zaskoczyło. Uwierzcie lub nie, lecz z moich obserwacji wynika, że internet w odwiedzonych przeze mnie rejonach Azji nie zachwyca typowego Europejczyka.

Wi-fi w miejscach publicznych zazwyczaj jest płatne i wymaga wieloetapowego logowania – tak było chociażby w Tajlandii. Wersje darmowe bywają i nawet są dostępne bez logowania, ale są jednocześnie ograniczone pakietowo lub czasowo do maksymalnie 30 minut.

Zrzut ekranu 2015-12-29 o 4.33.47 PM.png

W większych, sieciowych lokalach internet jest darmowy, a logowanie często odbywa się za pośrednictwem portali społecznościowych, jak chociażby w przypadku dostawcy Fusion WIFI w Kuala Lumpur. W małych lokalach to rozwiązanie nie jest jeszcze powszechne.

Nie spotkałam się z tym, by któreś z miejsc wykorzystało swoje wi-fi do publikowania kuponów promocyjnych. Landing page występują rzadko, a jeśli już się pojawiają, to są wykorzystywane na potrzeby miejsca, które udostępnia wi-fi.

Zrzut ekranu 2015-12-29 o 4.38.16 PM.pngO reklamach czy spersonalizowanych materiałach marketingowych, których byłam najbardziej ciekawa, podczas podróży po Azji mogłam tylko pomarzyć. Wyjątek zdarzył się w Starbucksie w Kuala Lumpur, gdzie by połączyć się z wi-fi musiałam obejrzeć dwudziestosekundowy baner. Wi-fi dostarcza tam Friendster, malezyjski portal społecznościowy specjalizujący się w grach online i mający ponad 100 mln zalogowanych użytkowników, co może świadczyć o tym, że wiedzą jak wykorzystać potencjał nowych technologii.

Jeśli chodzi o Bali, z otwartą siecią spotkałam się tam tylko raz – na lotnisku.

Wygląda na to, że azjatyckiemu wi-fi daleko jeszcze do bycia nowoczesnym kanałem marketingowym. Nie spotkałam się z żadnymi spektakularnymi rozwiązaniami, na które – szczerze mówiąc – nieco liczyłam. Szału nie ma!

 WI-FI PO AUSTRALIJSKU

W Australii sytuacja na froncie poszukiwań darmowego Internetu prezentowała się już zupełnie inaczej niż w Azji. Wi-fi w miejscach publicznych było bezpłatne i łatwo dostępne, a w większości przypadków nie było konieczności logowania się.

Jednym z dostawcó12241215_495815760601063_1596792359076155030_n-2.jpgw publicznego internetu w Melbourne jest operator telefonii komórkowej, obsługujący również ciągle jeszcze istniejących tam budki telefoniczne. W budkach tych zainstalowane są routery, dzięki czemu wi-fi jest dostępne przy głównych szlakach i atrakcjach turystycznych w zasięgu centrum bieznesowego. Korzystałam z przyjemnością! Wylogowanie z sieci następowało po 30 minutach, a przy kolejnym logowaniu byłam proszona o ocenę jakości usługi. W Sydney, także w środkach transportu publicznego, Internet również był bezpłatny i bez reklam, ale istniało ograniczenie pakietem danych w cyklach dobowych.

Zrzut ekranu 2015-12-29 o 4.39.44 PMMniej różowo było w hotelach – oferowano w nich najczęściej Internet ograniczony czasowo lub pakietowo. Za dodatkowy dostęp należało dopłacić (i to niemałą sumkę!). Zbawienna okazała się „płatność” logowaniem się do sieci przez Facebooka lub po prostu przez założenie konta.

Jeśli chodzi o lokale-sieciówki, to najczęściej dzieliły się one darmowym Internetem w zamian za lajZrzut ekranu 2015-12-29 o 4.41.00 PM.pngki lub meldunek na FB, a jeśli wymagały logowania się, to poprzez wpisanie kodu z paragonu – spotkałam się z tym koszmarem w Starbucksie! Wyobrażacie sobie, że aby kontynuować korzystanie z sieci, po 60 minutach należało dokonać kolejnego zakupu i wpisać kod z nowego paragonu? Kilkugodzinne przesiadywanie nad pustym papierowym kubkiem po kawie w tym wypadku nie wchodziło w grę 😉

Zrzut ekranu 2015-12-29 o 4.31.24 PMChociaż jestem wegetarianką, poszukiwania Internetu zagnały mnie nawet do McDonald’s (polecam cheeseburgera bez kotleta ;)) – a właściwie do Maccas. Ponieważ dla Australijczyków nazwa McDonald’s okazała się za długa, postanowili oni ułatwić sobie życie i ją skrócić, modyfikując nawet znane na cały świat logo. Mimo tak innowacyjnego podejścia, regulamin przy łączeniu się z wi-fi zmieścili na… aż 11 ekranach!

Potencjał dedykowanych landing page wciąż pozostaje niewykorzystany. Po zalogowaniu się do sieci użytkownik jest przenoszony na fanpage lokalu na Faceboku lub do Google, ewentualnie dostaje nieresponsywny komunikat o połączeniu. Tylko na promie w Sydney, gdzie internet dostarczała nowozelandzka firma Tomizone, po zalogowaniu się otrzymałam reklamę zewnętrzną – content związany z miastem i dostępnymi w nim atrakcjami. Poza tym jednym przypadkiem nie spotkałam się już więcej z żadną inną formą reklamową poprzez wi-fi.

Podobnie jak w Azji, również w Australii nie uraczono mnie spersonalizowaną komunikacją marketingową.

 WI-FI PO AMERYKAŃSKU

11169829_10205661161642602_7432736912749405512_nW przeciwieństwie do Australii, internet w miejscach publicznych (głównie na plażach) w USA był płatny. Z kolei w sieciówkach, sklepach, środkach transportu i na dworcach najczęściej był on darmowy i nie wymagał logowania się, a jedynie akceptacji regulaminu.

Po zalogowaniu trafiałam na dedykowane landing page, na których często pojawiały się informacje o promocjach czy kuponach. Jeśli chodzi o reklamy zewnętrzne, to ponownie było ich stosunkowo niewiele. Zaczęłam wątpić, czy w ogóle jakichś się doczekam!

Zrzut ekranu 2015-12-29 o 4.32.41 PMPrzodującym dostawcą wi-fi w Stanach jest Boingo, które jako jedyne spełniło moje reklamowe oczekiwania – sprawdziłam na trzech lotniskach! Spotkałam się z dwoma formatami reklamowymi – pod postacią aplikacji do ściągnięcia oraz statycznego baneru. Niestety, nie dane mi było sprawdzić ich działania, ponieważ pobranie aplikacji Amazon nie powidło się za pierwszymi 3 razami… Będąc jednak małym hakerem, udało mi się skorzystać z drugiej opcji, czyli reklamy statycznej Audi. Po zalogowaniu się i zaakceptowaniu regulaminu zostałam przekierowana na stronę reklamodawcy. Na każdym z lotnisk jakie odwiedziłam (LAX, EWR, JFK) otrzymałam te same reklamy (Amazon i Audi) i za każdym razem połączenie z siecią wymagało ode mnie duuużych pokładów cierpliwości i wytrwałości.

Trzeba przyznać to szczerze – Boingo, mimo pokładanych w nim nadziei, wypadło dość słabo. Zbyt słaba jakoś łącza, aby pobrać apkę, zrywanie sesji i błędy nie sprzyjały komfortowemu surfowaniu po internecie. Szkoda!

 NIE MAMY NA CO NARZEKAĆ

bigstock-travel-summer-vacation-touri-84702650

Wyruszając w swoją podróż, chociaż była to jednak wyprawa czysto turystyczna, miałam pewne oczekiwania dotyczące korzystania z wi-fi na innych kontynentach. Spodziewałam się, że kraje wysoko rozwinięte zaoferują mi ciekawe i sprawnie działające rozwiązania, którymi się zachwycę i będę chciała przenieść je do polskiej rzeczywistości.

Przekonałam się, że my, Polacy, jesteśmy trochę rozpieszczeni, jeśli chodzi o dostęp do darmowego wi-fi. W hotelach raczej nie musimy dopłacać, na lotniskach bez problemów i skomplikowanych systemów weryfikacji łączymy się z siecią.

Trochę zadziwia, że nawet w krajach wysoko rozwiniętych potencjał marketingu wi-fi nie jest w pełni wykorzystywany, mimo że zapotrzebowanie na dobrze działające wi-fi jest bardzo duże. Sądzę, że użytkownicy chętnie korzystaliby z sieci w zamian na zaangażowanie w proponowany i dobrze dobrany komunikat reklamowy.

Firmy dostarczające wi-fi mają wciąż duże pole do rozwoju, ale idą w dobrym kierunku, oferują innowacyjne rozwiązania i edukują rynek by w pełni wykorzystywał potencjał, jaki drzemie w komunikacji przez pożądane przez wszystkich wi-fi.

Reklamy